Święty Jan Chrzciciel
W szóstym miesiącu od swojego poczęcia usłyszał między innymi takie słowa:
Ujął się za sługą swoim, Izraelem,
pomny na miłosierdzie swoje,
jak przyobiecał naszym ojcom -
Abrahamowi i jego potomstwu na wieki.
(Łk 1,54-55)
Wiele lat później sam mówił do faryzeuszów i saduceuszów nad Jordanem:
Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem? Wydajcie więc godny owoc nawrócenia, a nie myślcie, że możecie sobie mówić: "Abrahama mamy za ojca", bo powiadam wam, że z tych kamieni może Bóg wzbudzić dzieci Abrahamowi. (Mt 3,7-9)
A ponieważ o jego poczęciu Archanioł Gabriel powiedział Maryi, że dla Boga nie ma bowiem nic niemożliwego, sam potwierdza i odwołuje się do Abrahama - dla Boga nie ma nic niemożliwego.
Innym interesującym fragmentem dotyczącym Jana Chrzciciela jest dla mnie opis świętowania urodzin króla Heroda przez ewangelistę Świętego Marka.
Pisze on tak:
Ten bowiem Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu, z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem wypominał Herodowi: Nie wolno ci mieć żony twego brata. A Herodiada zawzięła się na niego i rada byłaby go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał.
Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobom znakomitym w Galilei. Gdy córka tej Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczęcia: Proś mię, o co chcesz, a dam ci. Nawet jej przysiągł: Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa. Ona wyszła i zapytała swą matkę: O co mam prosić? Ta odpowiedziała: O głowę Jana Chrzciciela. Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela. A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę Jana. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczęciu, a dziewczę dało swej matce. Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie. (Mk 6,17-29)
Poza tym, że jest to historia, w której akcja przyspiesza z minuty na minutę i z sekundy na sekundę, pokazuje się tutaj jak piękne i radosne wydarzenie może stać się początkiem niesamowitej tragedii i śmierci. Wszystko tu dzieje się zaraz, natychmiast, z pośpiechem. Żeby nie było czasu do namysłu i refleksji. Jan Chrzciciel zostaje zabity w ciągu kilku chwil i jest dla króla Heroda wart więcej niż połowa jego królestwa. Ponieważ połowę królestwa Herod oddaje, można powiedzieć, bez mrugnięcia okiem. Nawet mu nie szkoda. Ale kiedy dziewczę prosi o głowę Jana Chrzciciela, król bardzo się zasmucił. Tylko wzgląd ludzki nie pozwolił mu zahamować tego nieszczęścia.
Święty Janie Chrzcicielu, módl się za nami.

Comments
Post a Comment