Święty Piotr

Na Chrzcie Świętym otrzymałem imiona Piotr Stanisław. W poniedziałek Wielkanocny 4 kwietnia 1983 roku, w Woli Rzeczyckiej, w kościele parafialnym pod wezwaniem Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny.

Święty Piotr, mój patron, jest mi od dawna bardzo bliski, bo często się go wspomina, czyta się o nim fragmenty Pisma Świętego, odwołuje się do niego w temacie wszystkich papieży jako jego następców. Ale jednocześnie jest dla mnie bardzo egzotyczny, ponieważ on był rybakiem a ja z tym zawodem nie mam wiele wspólnego oraz podejmował decyzje, których do dziś nie rozumiem. 

Sceną, która od dawna mnie wzrusza jest moment, kiedy Jezus przychodzi i naucza w łodzi Piotra i jego towarzyszy. Święty Łukasz pisze o tym tak:

Pewnego razu - gdy tłum cisnął się do Niego aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret - zobaczył dwie łodzie, stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy.

Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów!. A Szymon odpowiedział: Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci. Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na wspólników w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli; i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały. Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny. I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. Lecz Jezus rzekł do Szymona: Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił. I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim.

(Łk 5,1-11)

Jezus poddaje cierpliwość Piotra bardzo dużej próbie. Nie robi od razu cudu, ale najpierw naucza, a potem dopiero każe wypłynąć Piotrwi na głębię. Dopiero, kiedy niechętny temu Piotr wypływa, Pan Jezus czyni ewidentny cud. Sieci zaczynają się rwać i a potem obie łodzie napełniają się rybami, tak, że łodzie się prawie zanurzają. I tego właśnie nie rozumiem, dlaczego Piotr zamiast się cieszyć z tego sukcesu zawodowego, przypadł Jezusowi do kolan i zaczął go od siebie odganiać? Dlaczego później zamiast zwołać znajomych i chwalić się tym sukcesem, zostawił wszystko (!) i poszedł za Jezusem?

I ostatnie pytanie: czy mnie byłoby na takie coś stać? Zostawić wielką zdobycz i pójść za Jezusem.

Święty Piotrze, módl się za nami. 



Comments

Popular posts from this blog

Królowa wszystkich Świętych

Święty Franciszek

Święty Józef